Tragedia na obozie w Suszku, dwie osoby nie żyją

0
321
- REKLAMA -

Na obozie w Suszku (woj. pomorskie), gdzie przebywało 140 harcerek i harcerzy oraz 30 instruktorów z Okręgu Łódzkiego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, w nocy z 11 na 12 sierpnia przeszła nawałnica, która powaliła mnóstwo drzew i całkowicie zniszczyła obóz oraz odcięła go na kilka godzin od świata.

- REKLAMA -

Według informacji rzecznika Okręgu Pomorskiego ZHR Krzysztofa Goliszewskiego obóz został całkowicie zniszczony, dwie osoby nie żyją, a dwadzieścia jest rannych.

Według informacji rzecznika Okręgu Łódzkiego ZHR Grzegorza Bielawskiego harcerze, którym w czasie nawałnicy nic się nie stało, zostaną jeszcze w sobotę przewiezieni do Łodzi. Miasto dzieli ZHR wszelkiej niezbędnej pomocy, m.in. w przewiezieniu busami dzieci czy opiece psychologicznej, którą trzeba objąć uczestników.

„Wczoraj o godzinie 22.50 przeszła nagła nawałnica, bardzo duży wiatr, burza, która praktycznie od razu z miejsca zaczęła wyrywać drzewa (…); tutaj nie ma połowy lasu generalnie, te drzewa zaczęły się przewracać na namioty, została zarządzona szybka ewakuacja, ona była w bardzo trudnych warunkach, bo odbywała się pomiędzy spadającymi drzewami” — powiedział przewodniczący Okręgu Łódzkiego hm. Adam Kralisz. „Teren lasu jest tak bardzo wielki i zniszczony, że tutaj w ogóle jakiekolwiek służby, w tym my, nie mogliśmy w ogóle dotrzeć; do tej pory w zasadzie tylko od jednej strony samochodami terenowymi jest wjazd”.

„Musieliśmy przedzierać się (przez) około między trzy a sześć kilometrów przez las, zwalone drzewa, to nie jest porównywalne z niczym, to tak, jakby się przez dżunglę amazońską przedzierać” — opisywał próbę dotarcia do lasu. „Służby dopiero dotarły nad ranem, ok. godz. 4, najpierw przez jezioro jakimiś łódkami, a potem dopiero samochodami terenowymi i potem uczestników tutaj zwozili tymi samochodami do punktu zbiorczego”.

- REKLAMA -